03.12.2011 We\'re Late - pierwszy koncert tego dnia / później karaoke

 
Młodzi, zdolni, ambitni, nie koniecznie punktualni. We're Late to zespół o którym wieść roznosi się po Warszawie szerokim echem w tempie błyskawicznym. W obecnym składzie i pod obecną nazwą nie grają długo ale ich muzyka ma w sobie coś, obok czego nie da się przejść obojętnie. Chwytliwe melodie gitary i basu przeplatając się z elektronicznymi brzmieniami i tworzą unikatowy klimat, który podsyca charakterystyczny głos wokalisty. Chłopaki swoimi utworami potrafią zarówno sprowokować do szaleństwa pod sceną jak i chwycić za serce. Ciężko fenomen We're Late opisać za pomocą słów, ich po prostu trzeba usłyszeć i zobaczyć na żywo.

Muzyka jaka wykonuja wychodzi z gatunku indie & alternative rock. Jeżeli jeszcze nie wiecie jakie to brzmienie to najwyzszy czas to sprawdzić !

Członkowie Wielogórski - vocals
Łoziński - bass, guitars, keys
Telus - guitars, bass, drugs
Kamiński - drums


i jeszcze którka historia zespołu, z przymróżeniem oka ;)
Nie tak dawno temu, bo zaledwie teraz żyl sobie mały chłopiec...
Bardzo chciał być nazywany Paziem, jednak koledzy z pokrewnych mu ubogich rodzin nazywali go Zeus. 
Był to oczywiście Emil. 

Na pomysł gry na gitarze wpadł jak zwykle, po kolejnym z serii żmudnych meczy piłki nożnej, bowiem grał w reprezentacji Azji. 
"-Tyś jest mój brat" - rzekł mały cyganin, a dokładniej Rom, bo tak się teraz mówi. 
Zdziwił się bardzo gdy z tyłu jego głowy zaczęła wyrastać magiczna roślina/człowiek - charyzmatyczny Kamyk. 

"To najbardziej przyjebana część tej opowiesci" zagwizdał wesoło Kamyk, bo jak wszyscy wiedzą - nie umiał mówić. 
Roślina/człowiek opanował za to jeszcze jedną zdolność - zdolność uderzenia kijami w inne rzeczy. 
Było to spełnienie marzeń zarówno dla Emila jak i Kamyka. Gdy tak podróżowali i grali w beznadziejnych zespołach na weselach na które nikt nie przychodził, stwierdzili ze potrzebują kogoś jeszcze. 
Wtedy kowbojskim krokiem wkroczył do karczmy, zniewalający jak tyrania babilonu i piękniejszy niż syn sołtysa - on. 

"Hey I'm Dave, let's go to see a movie" szepnął wręczając bohaterom torebkę z nieznaną zawartością. Czym prędzej udali się do najbliższego multipleksu, licząc na to, że kogoś będzie jeszcze śmieszył żart z penisem wsadzonym od spodu do popcornu. 
Nie smieszył...

Gdyż jego ofiarą okazał się on. 
Ten jedyny. 
Najpotężniejszy. 
Niebezpieczny sługa ciemności a imię jego... 

Bezzwłocznie rozpoczął walkę z tymi bydlętami, pozabijał im wszystko i skroił z telefonów. Pod koniec walki wygrał nawet na maszynach 30 zł. Jednak 3 na jednego to niegrzeczne więc wielki potwór Teluz padł pokonany.

"-Przylaczysz sie czy nie?" - zapytal czlowiek roslina Kamyk. 
"-Ani mi sie waż!" - odrzekl sumiennie Teluz 
"-MOC POWERRANGERSA*" - krzyknęli na raz Wielo i Emil.

Wszystko bylo biale. wszystko nalezalo do niego. Zordon, to Zordon nas uratowal. Od tamtej pory on i Major Tom (ten ze "Space Oddity") przewodzą nam, a my wyszlismy z tego incydentu jako jedno: 

We're Late. 

(co brzmi stosunkowo lepiej niż "Spóźnieni" bądź "Spóźnialscy")


START o 20:00
WEJŚCIE: 5 zł

powrót do histori imprez